- Oh... - Zaniemówiłam. - To dla mnie wielki zaszczyt. - Uśmiechnęłam się lekko. - Z chęcią będę spełniać jego rolę.
- Cieszy mnie to. - Alfa posłał w naszą stronę uśmiech. - Zapraszam was również na skałę.
- A co się tam będzie wyprawiać...? - Zainteresował się James.
- Dziś jest taki dzień zwierzeń, będziemy sobie wszystko opowiadać i planować różne takie rzeczy. - Zamyślił się na kilka chwil. - Mogę na was liczyć...?
- Tak, oczywiście przyjdziemy !
< Spiritual Sikre ? >
Wilcza Iskra
czwartek, 23 lipca 2015
Od Amy cd. James
- No chyba Cię lekko zatkało James - Zaśmiałam się. - Weź coś odpowiedz, bo potem będę się czuła winna, że stałeś się niemową.... - Mruknęłam.
- Czekaj, daj mi dojść do siebie... Wiesz to działo się tak szybko... Muszę sobie to poukładać w głowie.
- Rozumiem,daj mi znać ja poczekam. Jestem Cierpliwa. - Położyłam się na ziemi, Luna zaczęła się bawić moim ogonem. Chyba za szybko mu wyznałam uczucia, miałam nadzieję że wszystko potoczy się jak najlepiej.
- Amy... ? - Usłyszałam głos samca.
Podniosłam się z ziemi.
- Tak...?
- Poukładałem sobie to wszystko, no i doszedłem do wniosku... że... Jesteśmy pierwszą parą w watasze. - Uśmiechnął się.
- Spirit chyba padnie...
< James ? >
- Czekaj, daj mi dojść do siebie... Wiesz to działo się tak szybko... Muszę sobie to poukładać w głowie.
- Rozumiem,daj mi znać ja poczekam. Jestem Cierpliwa. - Położyłam się na ziemi, Luna zaczęła się bawić moim ogonem. Chyba za szybko mu wyznałam uczucia, miałam nadzieję że wszystko potoczy się jak najlepiej.
- Amy... ? - Usłyszałam głos samca.
Podniosłam się z ziemi.
- Tak...?
- Poukładałem sobie to wszystko, no i doszedłem do wniosku... że... Jesteśmy pierwszą parą w watasze. - Uśmiechnął się.
- Spirit chyba padnie...
< James ? >
Od Spiritual Sikre CD. Amy
Poszedłem do jaskini Amy.
Widziałem że siedzi razem z Luną i Jamesem przed domem.
- Witajcie. - podszedłem do nich. - James. Gratuluje jeszcze raz. - uśmiechnąłem się.
- Ee.. czego ? - wadera spojrzała na basiora.
- Awansu ! - uśmiechnąłem się. - James zgodził się zostać deltą.
- Oo.. jak miło słyszeć. - uszczypnęła go. - Dlaczego dowiaduje się dopiero teraz ?
- Ponieważ miałą być to niespodzianka. - spojrzał na mnie jak na intruza. - Spirits... - mruknął.
- Oj.. sorki. - wyszczerzyłem zęby.
- Dlaczego zawdzięczamy twoją wizytę ? - spytał się po chwili. - Mam jakieś nowe obowiązki, zadania ?
- Nie.. właściwie przyszedłem do Amy. - spojrzałem na na wadere. - Chce Ci zaproponować awans na stanowisko zastępcy dowódcy zabójców. James będzie miał jeszcze więcej na głowie i nie będzie miał czasu doglądać swoich podopiecznych. - uśmiechnąłem się. - A ostatnio są bardziej... rozbrykani.. tak to delikatnie można ując. Więc, chcesz to stanowisko ?
<Amy?>
Widziałem że siedzi razem z Luną i Jamesem przed domem.
- Witajcie. - podszedłem do nich. - James. Gratuluje jeszcze raz. - uśmiechnąłem się.
- Ee.. czego ? - wadera spojrzała na basiora.
- Awansu ! - uśmiechnąłem się. - James zgodził się zostać deltą.
- Oo.. jak miło słyszeć. - uszczypnęła go. - Dlaczego dowiaduje się dopiero teraz ?
- Ponieważ miałą być to niespodzianka. - spojrzał na mnie jak na intruza. - Spirits... - mruknął.
- Oj.. sorki. - wyszczerzyłem zęby.
- Dlaczego zawdzięczamy twoją wizytę ? - spytał się po chwili. - Mam jakieś nowe obowiązki, zadania ?
- Nie.. właściwie przyszedłem do Amy. - spojrzałem na na wadere. - Chce Ci zaproponować awans na stanowisko zastępcy dowódcy zabójców. James będzie miał jeszcze więcej na głowie i nie będzie miał czasu doglądać swoich podopiecznych. - uśmiechnąłem się. - A ostatnio są bardziej... rozbrykani.. tak to delikatnie można ując. Więc, chcesz to stanowisko ?
<Amy?>
środa, 22 lipca 2015
Od Sendy CD. Spiritual Sikre
Kiedy zauważyłam niechęć basiora zrozumiałam. Ruszyłam w stronę inną niż przyszliśmy po jakimś czasie pokazał się piękny wodospad. :



Kiedy Spiritual to zobaczył szczenka mu odpadła.
wszystko było piękne w sumie mi też sie podobało więc spytałam :
-A teraz ci pasuje?
Basior nie odpowiedział
-Alo?Spiritual sikre????
Nie czekając dłużej szłam dalej a natomiast Spiritual Sikre stał nadal w jednym miejscu nie robiąc ani jednego kroku.Co mnie zdziwiło.
Spiritual Sikre???

Kiedy Spiritual to zobaczył szczenka mu odpadła.
wszystko było piękne w sumie mi też sie podobało więc spytałam :
-A teraz ci pasuje?
Basior nie odpowiedział
-Alo?Spiritual sikre????
Nie czekając dłużej szłam dalej a natomiast Spiritual Sikre stał nadal w jednym miejscu nie robiąc ani jednego kroku.Co mnie zdziwiło.
Spiritual Sikre???
Od James cd. Amy
- Tak, kocham Cię.
Chyba coś mi utknęło w gardle..
O w morde, jego mać...
- Zatkało mnie. Znowu.. - odparłem masując kark.
Patrzyła na mnie bez wyrazu. Wpatrywała się we mnie żądając odpowiedzi.
- Ja.. Ciebie też... - odparłem z lekkim uśmiechem.
Jeszcze to do mnie dokładnie nie dotarło.
Wadera którą darzyłem sympatią wyznała mi miłość. Tak.. to jeszcze do mnie nie dotarło...
<Amy?>
Chyba coś mi utknęło w gardle..
O w morde, jego mać...
- Zatkało mnie. Znowu.. - odparłem masując kark.
Patrzyła na mnie bez wyrazu. Wpatrywała się we mnie żądając odpowiedzi.
- Ja.. Ciebie też... - odparłem z lekkim uśmiechem.
Jeszcze to do mnie dokładnie nie dotarło.
Wadera którą darzyłem sympatią wyznała mi miłość. Tak.. to jeszcze do mnie nie dotarło...
<Amy?>
wtorek, 21 lipca 2015
Od Amy CD. James
- Od kiedy to stales sie taki rodzinny.. ? Hm..? - Spojrzalam na niego.
-
dobre pytanie. - Zastanowil sie chwile, po jego twarzy rozpoznalam ze w
glowie dobiera odpowiednie slowa. - Sam nie wiem, kiedy to sie stalo...
Ale chyba jak poznalem Ciebie, a Ty wtedy przygarnelas Lune pod swoje
skrzydla. - Przeciagnal sie lekko.
- Ciekawe. - Rzucilam
okiem na mala, zblizala sie w nasza strone. Wlasciwie, to szla do
basiora. Wskoczyla mu na grzbiet, skakala na nim jak po trampolinie.
- Matko... Ani chwili spokoju... - Zasmial sie lekko.
-
Oh, jak slodko razem wygladacie. - Usiadlam. - Luna bardzo Cie
polubila, moze nawet traktuje jak ojca. - Wzielam mloda od niego, ta
wtulila sie we mnie. - To zadanie, chyba nalezy do basiorow no ale ja to
chyba przejme. - Westchnelam.
- Niby co masz na mysli. - Spojrzal na mnie z zapytaniem.
-
No... skoro Ty lubisz mnie, ja Ciebie tez. Luna za Toba szaleje, ty za
nia tez. Wiec... moze... zostaniemy partnerami. - Rzucilam.
- Czekaj, czekaj.. to...
- Tak, kocham Cie.
< James ? sory, ze tak dlugo no ale mam bana... I sory ya brak pl znakow .:> >
sobota, 18 lipca 2015
piątek, 17 lipca 2015
Od Sendy "Awans"
Była chyba godzina 10:00.Wyruszyłam na polowanie i ZNOWU ZAUWAŻYŁAM Spiritual Sikre.
Był po drugiej stronie lasu.
Od razu w oddali zauważyłam stado karibu na drugim brzegu jeziora:

Zaczęłam wzbijać sie w powietrze.I wylądowałam po drugiej stronie.
Już sie czołgałam powoli i złapałam ładną sztukę z 11 kilo na 3 dni wystarczy mi jak nic!Usmiałam się.
Już wracałam do domu i spotkałam Spiritual Sikre.
-O cześć!!
-Cześć
-Mam pytanie
-Jakie?
-Bardzo ważne
-Czyli?
-Czy mogę zostać DOWÓDCĄ WOJOWNIKÓW?
-chyba tak. - odparł.
[Pozwolenie od administratora]
Był po drugiej stronie lasu.
Od razu w oddali zauważyłam stado karibu na drugim brzegu jeziora:
Zaczęłam wzbijać sie w powietrze.I wylądowałam po drugiej stronie.
Już sie czołgałam powoli i złapałam ładną sztukę z 11 kilo na 3 dni wystarczy mi jak nic!Usmiałam się.
Już wracałam do domu i spotkałam Spiritual Sikre.
-O cześć!!
-Cześć
-Mam pytanie
-Jakie?
-Bardzo ważne
-Czyli?
-Czy mogę zostać DOWÓDCĄ WOJOWNIKÓW?
-chyba tak. - odparł.
[Pozwolenie od administratora]
Od Spiritual Sikre CD. Sendy
Po jakimś czasie byliśmy już poza granicami terytorium.
Było tu dość... spokojnie jak na mój gust. Zero zwierzyny i nawet ptaków chodź było nawet ładnie. Postanowiłem się wycofać.
- Wracajmy. - odparłem i cofnąłem się.
- Ale..
- Jak chcesz to tu zostań ja nie mam zamiaru. To miejsce jakoś mi się nie podoba.
- Trzeba było tak od razu. - podbiegła do mnie. Chyba nie zrozumiała o jaki przekaz w słowach "nie podoba" chciałem jej przekazać.
<Sendy?>
Było tu dość... spokojnie jak na mój gust. Zero zwierzyny i nawet ptaków chodź było nawet ładnie. Postanowiłem się wycofać.
- Wracajmy. - odparłem i cofnąłem się.
- Ale..
- Jak chcesz to tu zostań ja nie mam zamiaru. To miejsce jakoś mi się nie podoba.
- Trzeba było tak od razu. - podbiegła do mnie. Chyba nie zrozumiała o jaki przekaz w słowach "nie podoba" chciałem jej przekazać.
<Sendy?>
Od Jamesa CD. Amy
- Chyba będę to musiał robić częściej. - uśmiechnąłem się pod nosem i dostałem w pysk. - A może nie... - dodałem po chwili masując obolałe miejsce.
Zaproponowałem żebyśmy poszli nad wodospad. Jest tam bezpiecznie dla Luny i spokojnie, co przelewa sie na moją korzyść bo mam ochotę dziś przespać cały dzień.
- Jestem wykończony.. - mruknąłem przeciągając się.
Rzuciłem się w cień drzewa.
Amy bawiła się z szczeniakiem nieopodal.
Po paru minutach usiadła koło mnie.
- Rodzina hmm... - mruknąłem - fajnie brzmi, nie uważasz ? - spojrzałem na nią katem oka uśmiechając się lekko..
<Amy? Sorki że tak krótko i że długo nie odpisywałem ale mam problemy z netem T_T>
Zaproponowałem żebyśmy poszli nad wodospad. Jest tam bezpiecznie dla Luny i spokojnie, co przelewa sie na moją korzyść bo mam ochotę dziś przespać cały dzień.
- Jestem wykończony.. - mruknąłem przeciągając się.
Rzuciłem się w cień drzewa.
Amy bawiła się z szczeniakiem nieopodal.
Po paru minutach usiadła koło mnie.
- Rodzina hmm... - mruknąłem - fajnie brzmi, nie uważasz ? - spojrzałem na nią katem oka uśmiechając się lekko..
<Amy? Sorki że tak krótko i że długo nie odpisywałem ale mam problemy z netem T_T>
Od Sendy CD. Sppiritual Sikre
-Czemu siedzisz sam?
-Nie wiem
-Idziemy szukac nowych terenów?
-Jak dla mnie moze być - powiedział usmiechając się-
***
Po jakimś czasie znaleźliśby takie tereny poza granicą stada :
<Spiritual Sikre???>
środa, 15 lipca 2015
Od Amy CD. James
Poczułam znajomą mi woń, wybiegłam z jaskini jak oparzona. Wpadłam na Jamesa, upadliśmy razem na ziemię.
- No witam. - Zaśmiał się.
- Dzień Dobry... - Kątem oka dostrzegłam Lunę, samiczka skuliła się. - Luna ! - Zeskoczyłam z basiora, przytuliłam do siebie waderę. - Wystraszyłaś mnie śmiertelnie... Proszę nie rób mi tego więcej... Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś Ci się stało... - Głos mi się załamał, przynajmniej kamień z serca mi spadł. Zwróciłam się do Jamesa. - Przyprowadziłeś ją..? Gdzie była...
- No.. Przyszła do mnie w nocy, pozwoliłem jej zanocować z mojej norze. Spokojnie, wtulała się we mnie, więc miała ciepłe legowisko.
- Dziękuję Cię... Mam u Ciebie dług. - Podeszłam do niego, polizałam go po pysku.
< James ? >
- No witam. - Zaśmiał się.
- Dzień Dobry... - Kątem oka dostrzegłam Lunę, samiczka skuliła się. - Luna ! - Zeskoczyłam z basiora, przytuliłam do siebie waderę. - Wystraszyłaś mnie śmiertelnie... Proszę nie rób mi tego więcej... Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś Ci się stało... - Głos mi się załamał, przynajmniej kamień z serca mi spadł. Zwróciłam się do Jamesa. - Przyprowadziłeś ją..? Gdzie była...
- No.. Przyszła do mnie w nocy, pozwoliłem jej zanocować z mojej norze. Spokojnie, wtulała się we mnie, więc miała ciepłe legowisko.
- Dziękuję Cię... Mam u Ciebie dług. - Podeszłam do niego, polizałam go po pysku.
< James ? >
Od Jamesa CD. Amy
- Luna ?! - Krzyknąłem kiedy ujrzałem małą.
Nagle zza moich pleców wyszedł Assuva.
Luna patrzyła spojrzała na niego i posmutniała.
- Ehh.. Spojrzałem na wyjście. Było ciemno. - Kładź się. - powiedziałem do waderki. Stała w miejscu. Przesunąłem łapą Assuva, wziąłem małą za kark i położyłem koło siebie. Okrążyłem dwójkę i położyłem się tuż obok Luny tuląc ją. I tak zasnąłem.
*Wcześnie rano*
Obudziły mnie warki.
Otworzyłem żmudnie oczy. Luna i Assuva warczeli na siebie.
- No bo mnie szlak święty trafi ! - warknąłem zaspany. Wstała, złapałem Lunę za kark i wyszedłem z nory. Assuva wyszedł za nami.
Spojrzałem na niego szorstko.
- Idź już. - warknąłem odkładając waderkę.
Maluch skulony odszedł.
- Niech Cię tam mama w domu prześwięci. - powiedziałem do siebie. - A teraz ty młoda damo.. - spojrzałem na Lunę. - Amy Cię zabije.. nie.. mnie zabije...
Mała lekko się skuliła.
- Ehh.. - szturchnąłem ją nosem. - Chodźmy. - uśmiechnąłem się, a mała zrobiła to samo.
Powinienem otworzyć, normalnie przedszkole ! Ahh... dzieci są strasznee.. - myślałem.
Kiedy doszliśmy do domu Amy...
<Amy?>
Nagle zza moich pleców wyszedł Assuva.
Luna patrzyła spojrzała na niego i posmutniała.
- Ehh.. Spojrzałem na wyjście. Było ciemno. - Kładź się. - powiedziałem do waderki. Stała w miejscu. Przesunąłem łapą Assuva, wziąłem małą za kark i położyłem koło siebie. Okrążyłem dwójkę i położyłem się tuż obok Luny tuląc ją. I tak zasnąłem.
*Wcześnie rano*
Obudziły mnie warki.
Otworzyłem żmudnie oczy. Luna i Assuva warczeli na siebie.
- No bo mnie szlak święty trafi ! - warknąłem zaspany. Wstała, złapałem Lunę za kark i wyszedłem z nory. Assuva wyszedł za nami.
Spojrzałem na niego szorstko.
- Idź już. - warknąłem odkładając waderkę.
Maluch skulony odszedł.
- Niech Cię tam mama w domu prześwięci. - powiedziałem do siebie. - A teraz ty młoda damo.. - spojrzałem na Lunę. - Amy Cię zabije.. nie.. mnie zabije...
Mała lekko się skuliła.
- Ehh.. - szturchnąłem ją nosem. - Chodźmy. - uśmiechnąłem się, a mała zrobiła to samo.
Powinienem otworzyć, normalnie przedszkole ! Ahh... dzieci są strasznee.. - myślałem.
Kiedy doszliśmy do domu Amy...
<Amy?>
Od Amy/Luny CD. James
Szczerze nie byłam zadowolona z tego, że mnie teraz opuścił... No ale co mam poradzić, w końcu jest dorosły i sam decyduje co będzie robił. Ułożyłam się obok Luny, zasnęłam niemalże natychmiast.
* Oczami Luny *
Czekałam tylko, aż mama zaśnie... Chciałam się wymknąć nocą i iść do Jamesa. Jak tylko się upewniłam, że śpi wybiegłam po cichu z jaskini. Szłam za śladem basiora, nie odszedł zbyt daleko. Jego woń była wyraźna, chyba głupek by się zgubił.. Ale na pewno nie ja... Przyspieszyłam kroku, jego nora była bardzo blisko bez wahania weszłam do środka. W pomieszczeniu unosił się zapach tego szczeniaka z dzisiaj. Co on tutaj robił... eh no trudno szczerze mówiąc zwisało mi to. Skoczyłam prosto na grzbiet basiora, ten się przebudził. Zrzucił mnie na ziemię, zaczął się rozglądać kiedy nasze oczy się spotkały. Jego twarz skamieniała.
- Luna ?! - Krzyknął.
< James ? >
* Oczami Luny *
Czekałam tylko, aż mama zaśnie... Chciałam się wymknąć nocą i iść do Jamesa. Jak tylko się upewniłam, że śpi wybiegłam po cichu z jaskini. Szłam za śladem basiora, nie odszedł zbyt daleko. Jego woń była wyraźna, chyba głupek by się zgubił.. Ale na pewno nie ja... Przyspieszyłam kroku, jego nora była bardzo blisko bez wahania weszłam do środka. W pomieszczeniu unosił się zapach tego szczeniaka z dzisiaj. Co on tutaj robił... eh no trudno szczerze mówiąc zwisało mi to. Skoczyłam prosto na grzbiet basiora, ten się przebudził. Zrzucił mnie na ziemię, zaczął się rozglądać kiedy nasze oczy się spotkały. Jego twarz skamieniała.
- Luna ?! - Krzyknął.
< James ? >
Od Jamesa cd. Amy
- Bardzo dobrze go znasz. - Przytuliła się do mnie.
Normalnie bym odskoczył czym prędzej, ale byłem sparaliżowany. No po prostu nagły paraliż !
Po chwili dopiero się otrząsnąłem i spojrzałem na Amy. Wilczyca patrzyła przed siebie na zachód słońca.
Jasny gwint ! - myślałem - Jasna chole.ra !
Nie żeby mnie to nie uszczęśliwiło bo jestem szczęśliwy.. ale dlaczego dopiero teraz ?
*zaświeciła mu się lampka*
Może czuła się zagrożona...
Na mojej pysku pojawił się szczery uśmiech. Nie widziała go bo wciąż patrzyła na zachód słońca. Kiedy zaszło księżyc unosił się z drugiej strony.
Położyłem łeb na jej karku tuląc się.
- Widzimy się jutro. - szepnąłem i wstałem.
- D-dobrze..
Zanim odszedłem liznąłem ją w policzek. Nie wiem dlaczego.
Kiedy wracałem do domu po drodze napotkałem szczeniaka Sky.
- Assuva ? - zatrzymałem się przed nim . - Nie powinieneś być w domu ?
- Może... Nie chce tam wracać.
- Dlaczego ?
- Zrobiłem coś za co mama by się wściekła.
- Jak chcesz. - ominąłem go.
Szedłem dalej.
- No chodź. - odparłem nie zatrzymując się.
Ja po prostu mam za miękkie serce dla tych urwisów.
Assuva podbiegł do mnie. Złapałem go lekko za kark żeby było szybciej. Zaniosłem go do nory i położyłem się na legowisku.
- Jutro wrócisz do domu. - dodałem i zamknąłem oczy.
Nagle poczułem jak mały wtula się we mnie. Odwróciłem się plecami do niego.
- Ale śpisz z dala ode mnie. - rzuciłem, ale on i tak wtulił się w moje plecy. Co za szczeniak.
<Amy?>
Normalnie bym odskoczył czym prędzej, ale byłem sparaliżowany. No po prostu nagły paraliż !
Po chwili dopiero się otrząsnąłem i spojrzałem na Amy. Wilczyca patrzyła przed siebie na zachód słońca.
Jasny gwint ! - myślałem - Jasna chole.ra !
Nie żeby mnie to nie uszczęśliwiło bo jestem szczęśliwy.. ale dlaczego dopiero teraz ?
*zaświeciła mu się lampka*
Może czuła się zagrożona...
Na mojej pysku pojawił się szczery uśmiech. Nie widziała go bo wciąż patrzyła na zachód słońca. Kiedy zaszło księżyc unosił się z drugiej strony.
Położyłem łeb na jej karku tuląc się.
- Widzimy się jutro. - szepnąłem i wstałem.
- D-dobrze..
Zanim odszedłem liznąłem ją w policzek. Nie wiem dlaczego.
Kiedy wracałem do domu po drodze napotkałem szczeniaka Sky.
- Assuva ? - zatrzymałem się przed nim . - Nie powinieneś być w domu ?
- Może... Nie chce tam wracać.
- Dlaczego ?
- Zrobiłem coś za co mama by się wściekła.
- Jak chcesz. - ominąłem go.
Szedłem dalej.
- No chodź. - odparłem nie zatrzymując się.
Ja po prostu mam za miękkie serce dla tych urwisów.
Assuva podbiegł do mnie. Złapałem go lekko za kark żeby było szybciej. Zaniosłem go do nory i położyłem się na legowisku.
- Jutro wrócisz do domu. - dodałem i zamknąłem oczy.
Nagle poczułem jak mały wtula się we mnie. Odwróciłem się plecami do niego.
- Ale śpisz z dala ode mnie. - rzuciłem, ale on i tak wtulił się w moje plecy. Co za szczeniak.
<Amy?>
Od Amy CD Jamesa
- Tak jak ja, kiedy byłam mała... - Zaśmiałam się lekko, w sumie przy nim się czułam bezpieczniej. Tak, jakoś raźniej mi było na sercu. On mnie lubił, ja go lubiłam... Luna też... Hmm, tylko jak mu to powiedzieć...
- Amy...? - Dotarł do mnie jego głos. - Wszystko ok..? Bo masz taki pusty wzrok...
- Tak, tylko się nad czymś zastanawiałam. Nie musisz się martwić. - Wzięłam Lunę w pysk, byliśmy już praktycznie przy mojej jaskini. Młoda musiała iść spać, była to też idealna okazja do zrealizowania mojego planu. Wyszłam upewniona, że samiczka już śpi.
- To co, spotkamy się jutro...? - James siedział na ziemi, tyłem do mnie w tle było zachodzące słońce.
- Zostań, Luna Cię bardzo polubiła... Ty ją zresztą też. - Usiadłam obok niego.
Basior zastanawiał się chwile, ale w końcu rzekł. - Zostanę jak powiesz mi czemu wpatrywałaś się w wodę.
- Dobrze, to żadna tajemnica. - Westchnęłam. - Pytałam się duchów moich przodków, co czeka mnie w najbliżjesz przyszłości.
- Co ci powiedzieli...?
- Nie powiedzieli, a pokazali... w tafli Wody uformowało się serce, oznacza to miłość. Był też tam wizerunek basiora.
- Oh... - Chyba znowu go załamałam.
- Bardzo dobrze go znasz. - Przytuliłam się do niego, chyba nie spodziewał się takiego manewru z mojej strony. Siedział sparaliżowany, promienie słońca otuliły nasze futro. Miałam wrażenie, że w oddali widzę swoją matkę...
< James ? >
Od Jamesa CD. Amy/Assuva
Tylko patrzyłem. No bo co mogłem zrobić ? W końcu każda matka chroni swojego dziecka.
Spojrzałem jeszcze przez chwilę na Sky i Assuva.
- ehh.. - westchnąłem idąc za Amy. - Jesteś cała ? - podbiegłem do niej.
- Nie widać ? - warknęła.
- Spokojniej.
- Nie będę spokojna jak on a będzie niedaleko mnie !
- Rozumiem.- odparłem.
Nagle poczułem że ktoś nas obserwuje. Odwróciłem się.
- A ty tu czego ? - zawołałem szczeniaka.
Zaczął truchtać.
Podszedłem do niego, a Amy i Luna stały dalej.
- Wracaj do matki.
- Nie chce. - odparł bez zawahania
- Tsk.. - uśmiechnąłem się szyderczo - buntownik, he ?
Wyszczerzył zęby z uśmiechu i zaczął machać ogonem.
- Kręcisz co ? - warknąłem uśmiechając się.
- A ty kręcisz ? - zrobił to samo i przygotował się jak do ataku.
Wyprostowałem się.
- Heh. Spadaj mały. - położyłem mu łapę na głowie. - Sio. Won.
Zacząłem odchodzić.
- Grrr.. ! - warknął.
Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się szyderczo.
Warknąłem. Prawie zaryczałem, aż się skulił.
- Mówiłem won. - warknąłem i podszedłem do Amy. - Uparty młokos.. - rzuciłem idąc przed siebie.
<Amy?>
Spojrzałem jeszcze przez chwilę na Sky i Assuva.
- ehh.. - westchnąłem idąc za Amy. - Jesteś cała ? - podbiegłem do niej.
- Nie widać ? - warknęła.
- Spokojniej.
- Nie będę spokojna jak on a będzie niedaleko mnie !
- Rozumiem.- odparłem.
Nagle poczułem że ktoś nas obserwuje. Odwróciłem się.
- A ty tu czego ? - zawołałem szczeniaka.
Zaczął truchtać.
Podszedłem do niego, a Amy i Luna stały dalej.
- Wracaj do matki.
- Nie chce. - odparł bez zawahania
- Tsk.. - uśmiechnąłem się szyderczo - buntownik, he ?
Wyszczerzył zęby z uśmiechu i zaczął machać ogonem.
- Kręcisz co ? - warknąłem uśmiechając się.
- A ty kręcisz ? - zrobił to samo i przygotował się jak do ataku.
Wyprostowałem się.
- Heh. Spadaj mały. - położyłem mu łapę na głowie. - Sio. Won.
Zacząłem odchodzić.
- Grrr.. ! - warknął.
Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się szyderczo.
Warknąłem. Prawie zaryczałem, aż się skulił.
- Mówiłem won. - warknąłem i podszedłem do Amy. - Uparty młokos.. - rzuciłem idąc przed siebie.
<Amy?>
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)