Tak szczerze. Chu*a słyszałem z tego co do mnie mówiła. Jakoś nie chciało mi się słuchać.
Biegłem sobie spokojnie nad brzegiem jeziora, aż tu nagle *boooom*
- Aj..tete... - spojrzałem przed siebie.. - Spirits ... sorki, sorki..
- Nic się nie stało. - oboje wstaliśmy. Nagle mnie zmierzył - jesteś dziś wyjątkowo promienny.. - uznał.
- Co? W głowie Ci się poprzewracało czy jak ?! - mruknąłem., - dlaczego tak twierdzisz ?
- Ponieważ.. no nie wiem.. się uśmiechasz ?
Gwałtownie spojrzałem w odbicie w wodzie. No.. uśmiechałem się... chole.ra!!
- Czy ty przypadkiem nie wracasz od Amy ? - wypalił
- Nie. - powiedziałem bez zawahania. - Skąd ten pomysł ?
- Bo tylko ona mieszka w tamtym kierunku.
- Mylisz się.
Znowu mi się przyjrzał i uśmiechnął się.
- Wpadła Ci w oko, hę ?
warknąłem cicho.
- Pan twarde serce zmiękł, hahahaha - roześmiał się. - No nie wierze.
- A przymknij się. - burknąłem.
- Łatwo nie będziesz miał.
- Już nie mam. - spoważniał.
- Jak to ?
- Zachowałem się jak idiota i tyle - zaśmiałem się
- Oj chłopie. Oboje macie twarde serca, tylko ty z kamienia, a ona z lodu.
- Yoo.. chyba na odwrót.
- Co?
- To moje się rozpuściło, a jej jest nienaruszone.
- Hmm.. no to jest problem
- Problem to mało powiedziane - zaśmiałem się. - wracam do domu. Muszę odpocząć przed jutrem.
- Jutrem.. no tak.. zapomniałem... - spojrzał w dal.
- Kogo wyślesz ze mną ?
- Hmm? - spojrzał na mnie
- Przecież ty nie możesz iść. Musisz tu zostać.
- Ale..
- Cicho panie alfo ! - warknąłem uśmiechając się przy tym lekko. - Tu Cię potrzeba ja sobie poradzę, ale ktoś musi iść. Najlepiej tropiciel, albo zwiadowca. Oni są umieją być cicho.
- A nie może być Amy albo Dagan ?
- Nie. Nie chce moich podwładnych. Z Amy bym się tylko kłócił, a Dagan robił by wszystko na swoją łapę.
- Hyh. Przyznaj że nie chcesz ich narażać..
- Pff.. - mruknąłem. - Są zabójcami, którzy zabijają nieuciekające ofiary. Są "używani" tylko na rozkaz alfy. Nie są cichymi zabójcami.
- Co racja to racja.. może robili to kiedyś ale teraz należą do tej watahy...
- Tsaa.. Dobra.. to kto może się nadawać ?
- Mamy tylko jednego tropiciela. Azzai..
- Serio ? Mógłbyś się bardziej wysilić.
- Oh daruj.
- Ona się nie nadaje.
- Nie znasz jej tak dobrze jak ja.. Przekonasz się jutro..
Spojrzałem na niego.
- Dobrze... - odparłem i wróciłem do siebie..
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.