wtorek, 14 lipca 2015

Od Jamesa "Cicho" cz.1

Już od ponad dwóch godzin byłem na nogach. Pogoda była dość ładna. Świeciło słońce, ale zapowiadało się na deszcz.
Biegłem przez las niczyi. Promienie słoneczne przebijamy się przez korony sekwojowych drzew.
Byłem sam.. Dlaczego ? Bo jakoś nie wierzyłem Spiritsowi że Azzai była by dobra do tej roli. Widziałem jak się bała kiedy "bawiłem" się z Amy !
Amy...
Żałuje że nie mogę teraz porozmawiać z Amy.. - myślałem. - co ja gadam ?! Rozszarpała by mnie. - zaśmiałem się w duchu.
Przyśpieszyłem tępa. Jeszcze godzina biegu i wtedy las się skończy, a wtedy trzeba będzie zacząć rzeź.. pokojowe rozwiązania nie są dla mnie. stwierdzam iż nie potrzebuje pomocy.
Nagle ujrzałem wilka, który czaił się na ofiarę. Kiepski z niego tropiciel i łowca jak nie usłyszał kiedy się zbliżałem. Postanowiłem go zignorować ponieważ to i tak nie był nasze tereny...

W tym samym czasie u Spiritsa:

<Spirits?>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.

Miłego dnia
Administrator :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.