wtorek, 14 lipca 2015

Od Amy CD. James

 - Nie baw się z nimi tylko ruszaj tą dupę ! - Warknęłam na niego, Alfa mnie zabije... Miałam go zaprowadzić do watahy, a my tym czasem urządziliśmy tutaj rzeź...
 - Nie gorączkuj się tak... Zaraz wracamy... Wiedźmo... - Zaśmiał się, on doskonale wiedział że podnosi mi tym cieśnienie, obiecuję że kiedyś go dopadnę i zdziele czymś ciężkim. Bo chyba brakuje mu piątek klepki...
 - Boże, czemu muszę z nim pracować... Jak wrócimy do watahy zmieniam stanowisko... - Warknęłam na niego, James mnie irytował... Nie czy ktoś może z nim wytrzymać, jeśli tak to jestem pełna podziwu...
 Ruszyliśmy w drogę powrotną, żadne z nas się nie odzywało. Szło mi to nawet na łapę, im mnie jego gadania będę słuchać tym lepiej się będę czuła. Droga do watahy, zajmowała mi teraz o wiele więcej czasu niż poprzednio. Rozejrzałam się wokoło, żeby wybadać teren na którym się obecnie znajdujemy. Zmierzaliśmy w dobrym kierunku, ucieszyło mnie to będę mogła odpocząć po ciężkim dniu. Momentalnie, do moich uszu dotarł dziwny dźwięk, jakby pisk... Zatrzymałam się, nadsłuchiwałam.
 - Amy...? - James, też się zatrzymał.
 - Zostań... - Odpowiedziałam, kierując się w strone sterty kamieni i krzaków. To tutaj słyszałam piszczenie, zniżyłam łeb. Serce zaczęło mi walić, jednym ruchem łapy zerwałam zarośla. Moim oczom ukazał się szczeniak. Był biało - niebieski ze znamieniem na prawym udzie, z budowy ciała mogłam powiedzieć, że to była wadera. Musiałam ją zabić... Ona mogła być niebezpieczna, zamachnęłam się.  Wtedy samiczka spojrzała mi prosto w oczy, widziałam w nich strach, niepokój, niepewność... Brakowało żadzy krwi... Coś we mnie pękło. - Cśś.. Nie piszcz... Zabiorę Cię w bezpieczne miejsce...
 - Amy... - James, wyłonił się zza moich pleców. - Co Ty... - Basior dostrzegł samicę, chciał się na nią rzucić, ale zagrodziłam mu drogę swoim ciałem. - Co TY wyprawiasz ?! - Warknął na mnie. - To Pewnie dzieciak z tamtej watahy ! Trzeba ją zabić jak najszybciej !
 - Nie dotkniesz jej... - Napięłam mięśnie, zajęłam pozycję do walki. - Ona nie jest z tej watahy, a gdyby nawet... Biorę za nią odpowiedzialność...
 - Postradałaś zmysły ?! Rano możesz być już martwa!
 - Powiedziałam, że masz jej nie dotykać... - Warknęłam. - Chce się nią zaopiekować... Biorę za nią pełną odpowiedzialność...

 < James ? >

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.

Miłego dnia
Administrator :)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.