- Nie muszę Ci chyba tłumaczyć, że nie znaczy nie... - Warknęłam.
- Nie wrzeszcz na mojego syna ! - Wadera spojrzała na mnie, poczułam ból w czaszce... Był nie do opisania. Zaczęłam słaniać się na nogach, musiała mieć taką moc która zadaje ból. No, ale cóż nie wiedziała z kim właśnie zadarła. - Uwolniłam swój cień i pozwoliłam mu działać, przejął on kontrolę nad waderą. Teraz była zdana na każdy mój ruch, spojrzałam w podłogę. Ból ustał. - Co się dzieje.. - Warknęła.
- Nie doceniasz przeciwnika kochaniutka, radzę Ci nie wszczynać bójki, bo długo w tej watasze nie zabawisz... - Uderzyłam łapą o ziemię, po kilku chwilach wyrosła ściana lodu. Oddzieliła mnie od samicy, jej syn podbiegł do niej. Biedny nie wiedział co się dzieje. - Next time, run... - Warknęłam...
Musiałam siebie kontrolować, uwolniłam ją spod działania mojej mocy. Bez słowa się oddaliłam, Luna siedziała cicho.. - Przepraszam... - Zatrzymałam się, przytuliłam waderę do siebie.
< James ? >
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.