- James... - Warknęłam poirytowana. - Powiedz mi, czemu nie chcesz awanswować na Deltę. Gdybym ja miała taką okazję, korzystałabym... - Podeszłam do samca, chciałam ściągnąc z jego grzbietu Lunę. - Hej, młoda zejdź z niego bo jeszcze go uszkodzisz... - Zaśmiałam się, samiczka wskoczyłam na mój grzbiet.
- Nie zrozumiesz... - Westchnął.
- Meh... No dobrze, nie będę na Ciebie naciskać... Zmieńmy temat...
- Ładna pogoda... prawda..? - Przekręcił lekko łeb.
- Tak, idealna może wybierzemy się nad jezioro żeby popływać co Ty na to...? - Zapytałam z uśmiechem na pysku.
- Jak dla mnie ok, ruszajmy w drogę. - Basior skierował się na północ, tam było jezioro potulnie poszłam za nim.
Podczas podróży, Luna dzielnie trzymała się a moich plecach, ale w końcu chciała zejść. Pozwoliłam jej na to, kiedy tylko zobaczyła wodę pognała przed siebie jak szalona. Nie miałam nawet sekundy, żeby zareagować. - Tylko ostrożnie skarbie ! Nie zrób sobie krzywdy ! - Razem z basiorem podbiegliśmy do niej, ta zaczęła się pluskać. Wyglądała przeuroczo, James z nią został. Uznałam to za odpowiedni moment, żeby posiedzieć sama... I porozmawiać z duchami. Odeszłam od nich kawałek, kiedy moja łapa zetknęła się z taflą wody zaczęła zamarzać. Tworzyła przy tym piękne płatki śniegu, doszłam tak na sam środek jeziora. Usiadłam na lodzie, spojrzałam w górę jak na zawołanie zrobiło się strasznie Ciemno. Słońce zamieniło się z księżycem, któremu towarzyszyła zorza polarna. Odwróciłam łeb w stron Luny, to musiała być jej zasługa. Muszę ją nauczyć kontrolowania mocy, nie może sobie w środku dnia zrobić nocy... Ale dobra, mniejsza o to...
- Duchy przodków... Usłyszcie moje wołanie, przybądźcie na me wezwanie... - Szepnęłam. - Proszę przepowiedźcie, co czeka mnie w przyszłości... - Nic się nie działo, cisza niosła się echem przez całe jezioro. Jednak w końcu usłyszałam świst, rozejrzałam się na boki. Nikogo nie było, spojrzałam w taflę wody. Widniało na niej serce... Oznaczało ono miłość, kiedy nachyliłam się bardziej zobaczyłam odbicie wilka... James...
- Bu! - Ktoś mnie popchnął. Cała magia prysła, wpadłam do wody. Chaotycznie próbowałam się wydostać. Zaczepiłam pazurami o lód i się wdrapałam, James leżał na lodzie i śmiał się do upadłego.
< James ? >
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.