Uśmiechnęłam się, uwielbiałam stawiać na swoim urodziłam się z takim charakterem. - Wzięłam szczeniaka w pyszczek, zdziwiłam się że byłam do tego przystosowana. Hah, wilczyce są tak zbudowane, żeby nie zadawały szczeniakowi bólu przy transporcie. Nie rozumiałam jak mogłam zwolnić tępo ze szczeniakiem w pysku. No coż, przynajmniej się mnie posłuchał. Byłam mu wdzięczna, że nie zabił małej. Ta godzina minęła strasznie szybko, nawet się nie obejrzałam a już byliśmy na terenach watahy, wiedziałam co mnie czeka. Alfa nie będzie zadowolony z tego, że przygarneliśmy kogoś obcego... Jak na zawołanie w oddali widziałam Alfę, postawiłam waderkę na ziemię. Basior widząc to przyspieszył kroku, wręcz do nas biegł. Nie widziałam zadowolenia na jego twarzy.
- Kto to ... ? - Warknął.
- Wadera, znaleźliśmy ją jak wracaliśmy do watahy... - Odpowiedziałam spokojnie, samica chyba wyczuła co się święci, schowała się za moimi przednimi łapami. - Biorę za nią pęłną odpowiedzialność, jeśli komuś coś się stanie z jej powodu możesz mnie wydalić z watahy. - Spojrzałam na Alfę, w moim głosie nie było ani strachu, czy też wahania. Wiedziałam czego chcę.
< Spirit ? >
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.