- Bardzo dobrze go znasz. - Przytuliła się do mnie.
Normalnie bym odskoczył czym prędzej, ale byłem sparaliżowany. No po prostu nagły paraliż !
Po chwili dopiero się otrząsnąłem i spojrzałem na Amy. Wilczyca patrzyła przed siebie na zachód słońca.
Jasny gwint ! - myślałem - Jasna chole.ra !
Nie żeby mnie to nie uszczęśliwiło bo jestem szczęśliwy.. ale dlaczego dopiero teraz ?
*zaświeciła mu się lampka*
Może czuła się zagrożona...
Na mojej pysku pojawił się szczery uśmiech. Nie widziała go bo wciąż patrzyła na zachód słońca. Kiedy zaszło księżyc unosił się z drugiej strony.
Położyłem łeb na jej karku tuląc się.
- Widzimy się jutro. - szepnąłem i wstałem.
- D-dobrze..
Zanim odszedłem liznąłem ją w policzek. Nie wiem dlaczego.
Kiedy wracałem do domu po drodze napotkałem szczeniaka Sky.
- Assuva ? - zatrzymałem się przed nim . - Nie powinieneś być w domu ?
- Może... Nie chce tam wracać.
- Dlaczego ?
- Zrobiłem coś za co mama by się wściekła.
- Jak chcesz. - ominąłem go.
Szedłem dalej.
- No chodź. - odparłem nie zatrzymując się.
Ja po prostu mam za miękkie serce dla tych urwisów.
Assuva podbiegł do mnie. Złapałem go lekko za kark żeby było szybciej. Zaniosłem go do nory i położyłem się na legowisku.
- Jutro wrócisz do domu. - dodałem i zamknąłem oczy.
Nagle poczułem jak mały wtula się we mnie. Odwróciłem się plecami do niego.
- Ale śpisz z dala ode mnie. - rzuciłem, ale on i tak wtulił się w moje plecy. Co za szczeniak.
<Amy?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.