- W zależności dni... - Spojrzałam na niego zdziwiona. - To ty jesteś jeszcze gorszy niż wadera, zmieniasz chyba swoje plany kilkanaście razy dziennie. - Zaśmiałam się.
- Jeśli zajdzie taka potrzeba, może nawet i sto razy. Nie robi mi to różnicy... - Spojrzał na mnie wzruszając ramionami. - A Ty jakie masz marzenia.
- Yyy... Nie mam żadnych...
- Amy..? - Naciskał.
- Eh... No dobra, zawsze chciałam być taka jak moja matka. Która była wymagająca i zarazem wyluzowana, założyła dosyć sporą rodzinę i miała wyjątkowego partnera... Gdzieś tam głęboko w sercu, pragnę tego samego...
- Oh.. Nie wiedziałem, że masz rodzeństwo...
- Miałam... Ale wszyscy zginęli. Napadła na nas wataha, wybyli wszystkich, Tylko ja ocalałam. - Spojrzałam mu w oczy, a tak właściwie zapatrzyłam się w nie. Nie mogłam się od nich oderwać.
< James ?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.