- Może się przejdziemy nad skałę alf. - Zaproponowałam.
- Mi to jest obojętne, możemy iść gdzie chcesz. - Mruknął.
Ruszyliśmy w stronę skały, chciałam tam posiedzieć dziś miała być pełnia księżyca. Zawsze tego dnia myślałam o mojej matce, która teraz spogląda na mnie z góry. Wzięłam Lunę w pysk, mała nie miała nic przeciwko. Nasza " Wycieczka nie trwała zbyt długo, a może jednak tak... Słońce chyliło się ku zachodowi. Odstawiłam małą na ziemię, a sama usiadłam na kancie. Promienie zachodzącego słońca otuliły mój pysk, to uczucie było miłe. Kątem oka widziałam jak samiczka siada razem ze mną, wyciągnęła łapę w stronę nieba. W tym właśnie momencie księżyc zawitał na niebie, wadera unosiła łapę do góry księżyc robił to samo, podnosił się. Otworzyłam pysk ze zdziwienia, ta mała umiała panować nad nocą i księżycem...
- Niesamowite... - Mruknęłam..
- Niby co takiego. - James usiadł obok mnie, wpatrywał się w gwiazdy.
- Ta noc, dziś nie ma ani jednej chmurki. - Uśmiechnęłam się. - Czasami mam wrażenie, że moja matka na mnie patrzy. - Przekręciłam lekko głowę. - Zawsze mi mówiła, że gwiazdy to są dawni władcy z przeszłości... I jeśli będę miała problem oni pospieszą mi z pomocą... Ona także...
< James ? >
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.