Nagle wadera Amy zaczęła skręcać się z bólu. Spojrzałem na matke poirytowany.
Nagle wszystko stało się tak szybko. Cień, ściana lodu..
Aż podskoczyłem z wrażenia.
Wadera krzyczała coś do matki. Niezbyt mnie to interesowało. Bardziej byłem zainteresowany jej umiejętnościami. Spojrzałem na ścianę lodu, za nimi było widać odchodzącą waderę z Luną. Basior stał i tylko obserwował. Spojrzał na mnie lodowato i poszedł za waderą.
Spojrzałem na matkę która podnosiła się z ziemi. Odwróciłem wzrok,
- Assuva ! Czemu nie pomogłeś mi ?! Mogłeś - spojrzałem na nią - przecie-eż... - szepnęła...a raczej dławiła się. - P-prze-e-est-t-ta-aa-ń... - warknęła.
- Zamknij się. Jestem od Ciebie silniejszy. - mruknąłem i odszedłem. Ominąłem ścianę lodu i pobiegłem za wilkami.
Kiedy juz ich dobrze widziałem zacząłem iść spokojnie obserwując tą trójkę.
<ktoś?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.