Tylko patrzyłem. No bo co mogłem zrobić ? W końcu każda matka chroni swojego dziecka.
Spojrzałem jeszcze przez chwilę na Sky i Assuva.
- ehh.. - westchnąłem idąc za Amy. - Jesteś cała ? - podbiegłem do niej.
- Nie widać ? - warknęła.
- Spokojniej.
- Nie będę spokojna jak on a będzie niedaleko mnie !
- Rozumiem.- odparłem.
Nagle poczułem że ktoś nas obserwuje. Odwróciłem się.
- A ty tu czego ? - zawołałem szczeniaka.
Zaczął truchtać.
Podszedłem do niego, a Amy i Luna stały dalej.
- Wracaj do matki.
- Nie chce. - odparł bez zawahania
- Tsk.. - uśmiechnąłem się szyderczo - buntownik, he ?
Wyszczerzył zęby z uśmiechu i zaczął machać ogonem.
- Kręcisz co ? - warknąłem uśmiechając się.
- A ty kręcisz ? - zrobił to samo i przygotował się jak do ataku.
Wyprostowałem się.
- Heh. Spadaj mały. - położyłem mu łapę na głowie. - Sio. Won.
Zacząłem odchodzić.
- Grrr.. ! - warknął.
Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się szyderczo.
Warknąłem. Prawie zaryczałem, aż się skulił.
- Mówiłem won. - warknąłem i podszedłem do Amy. - Uparty młokos.. - rzuciłem idąc przed siebie.
<Amy?>
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WWI to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia
Administrator :)
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.